czwartek, 7 marca 2013

ROZDZIAŁ II cz. II xd.

Wszyscy pewnym krokiem ruszyli do peronu. Sowa Tedda huczała głośno. Była to brązowo biała sówka o imieniu Rebekka chciałą wyjść z klatki.
- Rebekka, nie ! - syknął Teddy patrząc się na nią morderczym wzrokiem. nie chciał zakłócić głosu Victorie.
- No widzisz Albusie, tak to już jest, że nauka jest trudna. - zreasumowała Vic chichocząc srebrzyście.
James przyglądał się jej z otwartymi szeroko ustami, ale w porę się otrząsnął.
- Rose! Rose, hej! . - krzyknął Albus.
Hermiona, Ron, Hugo i Rose stali tuż tuż przed pociągiem. Harry powitał każdego z osobna, tak samo Ginny i Fleur, a Bill tylko machnął ręką.
- Chyba pora już wsiadać - rzekła mądra Hermiona, której włosy nieco się wyprostowały, od ostatniej wizyty w Dolinie Godryka - mieście, gdzie Harry zamieszkał z Ginny.
- Oho, Malfoy. - powiedział Ron.
- I co z tego? Widać mu się ułożyło. - stwierdziła Hermiona.
- Myślałam, że jest z rocznika Albusa - powiedziała Ginny.
- Nie, w sumie - nie ważne. - zakończył dyskusje Harry. - Teddy, powodzenia w szkole, James, nie przejmuj się tą presją, nie będzie tak źle.
Po czułych przytulasach i buziaczkach całej rodziny Weasley'ów i Potterów Teddy poczuł smutek. Z resztą jak zawsze. Jego serce wypęłniała niebezpieczna pustka. Nagle poczuł delikatny dotyk Victorie. Ciepła fala przeszła jego ciało na wylot, a niebiański głos szepnął:
- Może znajdziemy wolny przedział?
Lupin wyrwał się z transu.
- Pewnie. - odparł speszony.
W pociągu było tłoczno. James szedł za nim dysząc ciężko, a sówka dalej huczała, jakby ją obdzierali z piór.
- O tu jest prawie wolne! - krzyknęła Victorie.
Weszli do przedziału w którym siedział blond włosy chłopiec o szarych, chłodnych oczach. Był wysoki, jak na swój wiek, bo twarz miał jeszcze dziecięcą.
- Tu jest wolne miejsce? - zapytała złociście Vic.
- O, tak, jasne. - Chłopak wyglądał ponuro. jakby było mu jakoś... smutno.
- Nie martw się. - Powiedział James. - Ja też jestem tu po raz pierwszy.
Dzieciak popatrzył na niego dziwnie. Teddy sobie przypomniał - to ten chłopiec o którym mówił Ron.
- Malfoy. - szepnął cicho.
- Co? - podniósł głos chłopiec.
- Malafaj. - rzekł pośpiesznie, głupio Ted.
- CO? - powiedzieli wszyscy, chłopak, James i Victorie. Włosy Teddiego zmieniły się na purpurowy.
- Taki cukierek mugolski. Znalazłem w kufrze.
- Mugolski?Pff. - prychnął blondyn, ale nie spuszczał wzroku z kufra.
Teddy odetchnął. Puścił gafę jak jeszcze nikt. Vic, nie mogąc znieść tej ciszy zapytała:
- Jak myślisz, w jakim domu będziesz?
- Hm, w Slytherinie, tam gdzie moi rodzice.
- Aha. - powiedziała zbita z tropu Vic. - Ja jestem w Gryffindorze.
- Ja w Hufflepuffie.
- A ja nie wiem. - rzekł James.
- Nie ważne, weźcie sobie ten przedział, idę do przyjaciół. A ty - zwrócił się do Jamesa. - Uważaj.
Chłopak wyparował wraz z kufrem do wąskiego korytarza. Całą trójką zaczęło trząść - pociąg ruszył.
- Dziwny. - powiedział Ted, przerywając ciszę.
- No.. - przyznała Vic.
- Co to miało znaczyć? - zapytał przestraszony James.
- Że wszystkie domy się gryzą ze Slytherinem - uwaga - uśmiechnęła się dziewczyna.
- Może chcecie coś z wózka? Idę kupić czekoladowe żaby, tata mówił, że ta pani sprzedaję naprawdę nieziemskie smakołyki.
- Ja dziękuję. - rzekła pośpiesznie kobieta.
- Mi możesz przynieść pasztecik dyniowy. - zasugerował Ted.
James poszedł pośpiesznie do pani z wózkiem. Teddy przysunął się lekko. Dziewczyna wpatrywała się w jego niebieskie oczy, które po chwili stały się żółte, a sekundę później fioletowe.
- Wiesz... - zaczęli obydwoje.
- Ty pierwsza. - powiedział stanowczo Ted.
- Ja... Ty ..
Nie zdążyła dokończyć zdania gdyż James przyszedł wraz z prowiantem.. CD.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz