Rozdział I, powrót do Hogwartu.
W małym domku, nieopodal Londynu mimo tak późnej pory, panowała cisza. W swoim pokoju, na podłodze leżał Teddy Remus Lupin. Widać, żę chłopak niedawno zasnął. W uszach miał słuchawki, na nosi książkę, a skarpetki były porozrzucane po całym pokoiku. Jedyne, co mogłoby być dziwne, w jego normalnym, nastoletnim pokoju to wielki kufer, wypęłniony po brzegi książkami i jakimiś innymi rupieciami, jak to nazwał sam chłopiec. W tym roku miał iść do 5 klasy swojej szkoły, Hogwartu. TO nie była zwykła szkołą. TO była szkoła magii i czarodziejstwa. W pewnym momencie drzwi od pokoju otworzyły się i wkroczyła babcia Teddy'ego, Andromeda.
- Wstawaj, leniuchu. Czas wstawać. Boże, dziecko! - wydyszała babcia. - Przecie ty leżysz na podłodze!
- Nie przejmuj się, babciu. - powiedział półprzytomny chłopak. - Jest OK.
- No tak, wstawaj i znieś kufer na dół. Wujek Harry przyjedzie po Ciebie i cię zgarną po drodze.
- W tym roku znów nie jedziesz ze mną na peron? - zapytał cicho w duszy ciesząc się. Nie chciał babci zrobić przykrości.
- Tak, nie te kości. No chodź tu. -Zachęciła go babcia z rozwartymi ramionami - Przytul babcię.
Teddy ruszył się szybko, by przytulić babcię, a ona na to :
- Fuj, odejdź. Weź szybki prysznic. - stwierdziła i poszła.
Chłopak uśmiechnął się do siebie i prędko poszedł pod prysznic.W lustrze dojrzał swoje odbicie bardzo wyraźnie. Niebieskie oczy i włosy. Tak, włosy też. Chłopak ten był metamorfomagiem, po swoje matce. Matce, która nie żyła. Matce, która zginęła dla dobra świata. Łza zakręciła mu się w oku. Potrząsnął głową, jakby myślał, że wszystkie złe myśli wyjdą z jego głowy, zapraszane innym razem. Po zadbaniu o higienę Ted szybko skoczył po kufer, ponieważ nie chciał, by babcia zmuszała go do lekkiego ' ogarnięcia ' pokoju. A ten był w strasznym stanie : Niebieska ściana poplamione keczupem. Podłoga.. Choć w sumie podłogi nie widać. Biurko całe w HeavyMetalowych płytach, a łóżko całe w skarpetkach i bokserkach.
- Nie myśl, że posprzątam Ci w pokoju, przez cały rok szkolny! - krzyknęła babcia z innego pokoju. - Zamknę go szczelnie, żeby robaki nie wychodziły!
'Dzięki babciu.' - pomyślał w duchu Ted i zniósł kufer do salonu. Salon był mały w kolorze różu i beżu. Pewnie większość chłopaków by się wstydziła, ale on miał przyjaciół tylko w hogwarcie. Babcia wręczyła mu świeżego tosta z serem i herbatę. Podsunęła mu zaklęciem krzesło po pupę (xD) i usiadła na przeciwko.
- Wiesz, że jesteś prefektem, co ? - zapytała z radością babcia. - Wiesz, że Twój tata też nim był?
Lupina coś zabolało. Babka nigdy nie wspominała o tacie. W prawdzie nie często.
- Nie nie wiem. - odpowiedział szybko dławiąc się tostem.
- Oj, nie tak zachłannie! - upomniała go babcia. - Twój tata był bohaterem.
- Wiem.
- I prefektem. Widzisz, ile można zdziałać samą dobrą nauką? - zapytała dobrotliwie babcia i odgarnęła siwe kosmyki z oczu.
PIP IP!
-Oh, to oni! -zawołała.
- Przyjechali a u t e m ? - zapytał prędko. - CZAD !
- Yhm. Nie ciesz się tak. No i masz być grzeczny i dobrze się uczyć. Plus masz mi wysłać sowę.
- Pewnie babciu, obiecuję. - obiecał głośno i otworzył drzwi. Przed nim stał Harry Potter. Jego ojciec chrzestny - zawsze dobry i najlepszy. Miał zielone migdałowe oczy, czarne włosy w nieładzie i bliznę w kształcie błyskawicy na czole.
- Witaj, Teddy! - powiedział dziarsko. - Gdzie twój kufer? - zapytał.
Chłopak wskazał na schody. Wuj od razu po niego poszedł. Wtem podeszła do niego ciocia Ginny.
Jej uśmiech zawsze dodawał mu otuchy.
- Cześć, Teddy! Mam nadzieje, że pomożesz trochę Jamesowi w nauce, co? - zapytała widząc lekki niepokuj dodała - Oh, wiem, że jesteście z innych domów, ale to chyba nie zakazuję spotkań w bibliotece, co? - powiedziała i mrugnęła porozumiewawczo. - Wsiadaj!
Chłopak posłusznie zajął miejsce obok Jamesa. James był fajnym kuzynem, z pewnością najbardziej podobnym do niego. Albus, jego drugi kuzyn, spojrzał smutno. Zawsze mu zależało na większej uwadzę kuzyna.
- Albusie, idziesz w tym roku do szkoły?
- Jeszcze nie. Poczekaj na mnie rok, to się zjawie.
- W porządku, poczekam. - zażartował.
I ruszyli...
Jeśli się podobało, proszę zostawcie opinie :3 . Przepraszam za błędy ortograficzne :).
To FF opowiadająca o miłości Teda Lupina i Victorie Weasley. W hogwarcie nie łatwo jest być parą, z pewnością nie tak inną. Czy uda im się pogodzić związek z obowiązkami prefekta? Czy Teddy nie zainteresuję się nikim innym?
wtorek, 12 lutego 2013
Hej :)
Hej. Nazywam się Victoria i uwielbiam Harrego Pottera. Jest 'moda' na robieni FanFiction z jakimiś parrignami, a ja jeszcze nie widziałam takiego o Tedd'ym i Victorie :>. Mam nadzieję, że spodoba się wam moja twórczość ;>.
Nie będzie zbyt dużo rozdziałów, więc się nie martwcie :3.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

